Co to właściwie jest za forma opieki?
Wciąż mało znana wielu rodzicom, niekiedy budząca sprzeczne emocje wśród osób pracujących z najmłodszymi. Jedni porównują ją do miniżłobka, inni do opieki niani nad kilkorgiem dzieci.
A przecież dzienna opieka ma swoją własną tożsamość, określone miejsce w polskim systemie opieki nad dziećmi do lat 3 i ogromny potencjał, który — moim zdaniem — nadal pozostaje niedoceniony.
Zmierzmy się więc z kilkoma faktami. Zwłaszcza teraz, w dobie świeżej nowelizacji ustawy, która w najbliższych latach wprowadzi istotne zmiany również w tej formie opieki.
Dzienny opiekun. Co na to przepisy?
Zacznijmy od podstaw.
Dzienny opiekun nie jest nieformalną nianią, która postanowiła zaprosić do siebie kilkoro dzieci.
To forma opieki uregulowana w rozdziale 4 ustawy z dnia 4 lutego 2011 roku o opiece nad dziećmi w wieku do lat 3.
Oznacza to, że osoba sprawująca taką opiekę musi spełniać określone wymagania, posiadać odpowiednie kwalifikacje, a jej działalność podlega obowiązkowi wpisu do właściwego wykazu i nadzorowi.
To pełnoprawna część systemu opieki nad najmłodszymi.
Co ciekawe, uchwalona w 2026 roku nowelizacja przewiduje, że od 1 stycznia 2028 roku dotychczasowa forma organizacyjna dziennej opieki będzie funkcjonować pod nazwą punkt opieki dziennej.
Zmieni się więc nie tylko terminologia, ale również część zasad organizowania i prowadzenia takich miejsc.
Jedna forma opieki, dwa modele organizacyjne
W obecnym systemie możemy wyróżnić dwa sposoby organizowania pracy dziennych opiekunów.
Pierwszy — dzienny opiekun na własny rachunek.
To osoba, która samodzielnie prowadzi działalność gospodarczą i organizuje miejsce opieki nad niewielką grupą dzieci.
Co do zasady jeden opiekun może sprawować opiekę nad maksymalnie pięciorgiem dzieci. W określonych ustawowo sytuacjach limit ten jest niższy.
Przepisy dopuszczają również opiekę nad maksymalnie ośmiorgiem dzieci, przy spełnieniu dodatkowych warunków, w tym zapewnieniu udziału rodzica w sprawowaniu opieki.
To właśnie ten najbardziej kameralny model stanowi fundament Makówki.
Drugi — podmiot zatrudniający dziennych opiekunów.
Tutaj organizatorem opieki jest odrębny podmiot, który zatrudnia opiekunów. W jednej lokalizacji może pracować więcej niż jedna osoba sprawująca opiekę nad dziećmi.
I właśnie ten obszar wymagał, moim zdaniem, szczególnego uporządkowania.
Nowelizacja przewiduje od 2028 roku nowe ramy funkcjonowania punktów opieki dziennej, w tym limit maksymalnie szesnaściorga dzieci w jednym lokalu oraz odpowiednie limity dzieci przypadających na opiekuna.
Uważam, że to jedna z najważniejszych zmian całej nowelizacji.
Nie dlatego, że większe miejsca są z definicji gorsze. Ale dlatego, że opieka dzienna powinna zachować swój kameralny charakter, który odróżnia ją od większych placówek.
Dlaczego w Makówce stawiamy na jedną opiekunkę i maksymalnie pięcioro dzieci?
Bo właśnie w takim modelu widzę największą wartość.
Jedna stała opiekunka. Maksymalnie pięcioro dzieci. Jedna mała społeczność.
To jeden z najważniejszych standardów Makówki i coś, co chciałabym uczynić dostępnym dla rodzin w różnych częściach Polski.
Nie chodzi wyłącznie o liczbę dzieci.
Chodzi o możliwość naprawdę bliskiego poznania każdego z nich. O uważność, indywidualne podejście, spokojną adaptację i budowanie relacji, które nie muszą zaczynać się od nowa wraz z każdą zmianą personelu.
Chodzi też o rodziców, którzy wiedzą, komu powierzają swoje dziecko, i mogą przez kolejne lata budować współpracę z tą samą osobą.
Pomiędzy żłobkiem a nianią. Najlepsze z dwóch światów?
Tak właśnie lubię myśleć o dziennej opiece.
Z jednej strony mamy żłobek, który daje dziecku możliwość codziennego funkcjonowania w grupie rówieśniczej.
Z drugiej — nianię, która zapewnia kameralną, indywidualną opiekę, najczęściej w domu rodzinnym dziecka.
A pomiędzy nimi znajduje się dzienny opiekun.
Mała grupa pozwala dzieciom doświadczać relacji społecznych, uczyć się współpracy, komunikacji i radzenia sobie z codziennymi wyzwaniami.
Jednocześnie niewielka liczba podopiecznych daje opiekunce przestrzeń na bliskość, uważność i reagowanie na indywidualne potrzeby.
To również rozwiązanie, które może stanowić finansowy kompromis między indywidualną opieką niani a miejscem w żłobku, choć oczywiście ostateczne koszty zależą od konkretnej oferty.
Ale jest jeszcze jeden element, który szczególnie cenię.
Dzieci nie idą do instytucji. Przychodzą do drugiego domu.
Dzienna opieka może być prowadzona w mieszkaniu opiekunki, pod warunkiem spełnienia odpowiednich wymagań.
I właśnie ta możliwość od początku była mi niezwykle bliska.
Nie musiałam tworzyć placówki przypominającej instytucję. Mogłam otworzyć drzwi swojego mieszkania i zaprosić dzieci do przestrzeni, która naturalnie funkcjonuje jak dom.
Domu, który z czasem staje się również trochę ich domem.
W Makówce ogromną wartość ma dla mnie codzienność.
Nie tylko zaplanowane zajęcia, zabawy czy aktywności edukacyjne, ale też zwykłe, domowe życie.
Zamiatanie podłogi. Rozwieszanie prania. Przygotowywanie posiłków. Wycieranie stołu. Wspólne porządkowanie przestrzeni.
Przecież to jedne z najbardziej fascynujących czynności dla małych dzieci!
Dorosły widzi obowiązek do wykonania. Dziecko widzi okazję do odkrywania świata.
A przy okazji rozwija samodzielność, koordynację, sprawczość i poczucie przynależności.
Nie potrzebujemy do tego specjalistycznych pomocy edukacyjnych ani rozbudowanego scenariusza zajęć.
Potrzebujemy dorosłego, który dostrzega potencjał rozwojowy w zwykłej codzienności i potrafi zaprosić do niej dziecko.
Bo najlepsza edukacja bardzo często dzieje się przy okazji życia.
Dzienna opiekunka — kobieta, która może pracować na własnych zasadach
Jest jeszcze jedna perspektywa, o której mówi się zdecydowanie za mało.
Perspektywa samej opiekunki.
W moim odczuciu prowadzenie dziennej opieki na własny rachunek może być niezwykłym sposobem na połączenie życia zawodowego i osobistego.
Oczywiście nie oznacza to, że taka praca jest łatwa. Przeciwnie — wymaga odpowiedzialności, samodzielności, dobrej organizacji i nieustannego rozwijania kompetencji.
Ale daje również ogromną wartość: możliwość świadomego kształtowania własnego środowiska pracy.
Opiekunka może stworzyć miejsce zgodne ze swoimi wartościami, temperamentem i podejściem do wychowania. Może zadbać o własny komfort, rytm dnia i atmosferę, w której najlepiej się odnajduje.
A to ma znaczenie nie tylko dla niej samej.
Bo dorosły, który czuje się bezpiecznie, stabilnie i komfortowo w swojej pracy, ma większe zasoby, by zapewniać spokój, bliskość i uważność małym dzieciom.
Możliwość osiągnięcia stabilności finansowej, samodzielność zawodowa i poczucie sprawstwa mogą przekładać się również na większą równowagę emocjonalną.
I właśnie dlatego wierzę, że dobrze zorganizowana dzienna opieka może służyć wszystkim: dzieciom, rodzicom i samej opiekunce.
Mała grupa. Wielka odpowiedzialność. Ogromne możliwości.
Kiedy zakładałam Makówkę, nie chodziło mi o stworzenie mniejszego żłobka.
Chciałam połączyć to, co najbardziej wartościowe w indywidualnej opiece niani, z możliwościami rozwojowymi, jakie daje dziecku niewielka grupa rówieśnicza.
Dziś wiem, że ten model ma ogromny potencjał — zarówno jako forma opieki nad najmłodszymi, jak i droga zawodowa dla kobiet, które chcą pracować z dziećmi na własnych zasadach.
Dlatego nie tylko prowadzę i rozwijam Makówkę, ale również dzielę się wiedzą o dziennej opiece.
Jeśli chcesz poznać tę formę opieki bliżej, zobaczyć, jak wygląda codzienność opiekunek i dowiedzieć się, jak stworzyć własne miejsce — zapraszam Cię na mój Instagram.
Opowiadam tam o dziennej opiece z różnych perspektyw: dziecka, rodzica, opiekunki i kobiety prowadzącej własny biznes.
Bo czas najwyższy, żeby dzienna opieka przestała być nieznaną alternatywą, a stała się świadomym wyborem.